Chrzest

Chrzest

Czytając Katechizm Kościoła Katolickiego (KKK) lub Kompendium tego Katechizmu, lub katechezę św. Jana Pawła II (błędnie przekładaną na język polski) przypominamy sobie, że dzieci są poczynane z naturą ludzką pokalaną-zranioną-zepsutą-skażoną, czyli z naturą ludzką w stanie zwanym grzechem pierworodnym, pierwotnym, który jest w nich stanem pozbawienia świętości i sprawiedliwości pierwotnej na skutek pierwszego grzechu człowieka, jego winy pierwotnej.

Pierwszy człowiek (czyli mężczyzna i kobieta jako początek ludzkości) stworzony, ukonstytuowany w stanie świętości pierwotnej (tj. mający udział w życiu Boga) i spawiedliwości pierwotnej był przeznaczony do PEŁNEGO „przebóstwienia” przez Boga w chwale po życiu ziemskim, po przemianie człowieka i kosmosu.

Kuszeni przez diabła Adam i Ewa pozwolili, żeby zamarło w ich sercu zaufanie do Stwórcy i okazali Mu nieposłuszeństwo, chcąc być jak Bóg, ale poza Bogiem i nie według Boga. Na tym polegał pierwszy grzech człowieka.

Pierwszy człowiek (czyli mężczyzna i kobieta jako początek ludzkości) stworzony został przez Boga dla nieśmiertelności, śmierć jawiąca się jako tragiczne przejście do ciemności stanowi następstwo grzechu. Gdyby nie było grzechu, kres życia ziemskiego nie byłby tak dramatyczny. Człowiek został też stworzony przez Boga dla szczęśliwości, a szczęśliwość ta w ramach ziemskiego bytowania miała oznaczać wolność od cierpień przynajmniej w znaczeniu możliwej wolności od cierpień: posse non pati [móc nie cierpieć], jak również wolność od śmierci w znaczeniu posse non mori [móc nie umierać]. Wraz z pierwszym grzechem człowieka wolność ta przestała być udziałem człowieka. Życie jego na ziemi zostało poddane cierpieniu oraz konieczności śmierci.

Natura ludzka na skutek pierwszego, pierwotnego grzechu, winy pierwotnej człowieka nie jest już w tym stanie, w jakim była na początku naszych prarodziców. Jest ona „upadła” (lapsa), ponieważ jest pozbawiona daru łaski uświęcającej, a także innych darów, które w stanie pierwotnej sprawiedliwości stanowiły o doskonałości (integritas) tejże natury. Chodzi tutaj nie tylko o nieśmiertelność i niecierpiętliwość, które zostały utracone z powodu grzechu. Chodzi też o wewnętrzne dyspozycje rozumu i woli, a więc zwyczajne energie rozumu i woli. W konsekwencji grzechu pierworodnego cały człowiek, z duszą i z ciałem uległ „zepsuciu”.

We władzach duchowych człowieka owo „zepsucie” zaznacza się jako przyćmienie zdolności intelektu do poznawania prawdy oraz jako pomniejszenie wolnej woli, która jest osłabiona wobec przyciągania dóbr zmysłowych, a także w większym stopniu narażona na oddziaływanie fałszywych obrazów dobra, wypracowanych przez rozum pod wpływem namiętności. Jest to jednakże, wedle nauki Kościoła, zepsucie wyłącznie względne, nie bezwzględne, nie wpisane w istotę ludzkich władz-zdolności. Człowiek więc również po grzechu pierworodnym może poznawać intelektem podstawowe prawdy naturalne, prawdy religijne i zasady moralne. Może również spełniać dobre uczynki. Tak więc należy mówić raczej o zaciemnieniu umysłu, o osłabieniu woli, o „zranieniu” władz-zdolności duchowych jak i zmysłowych niż o całkowitej utracie ich podstawowych możliwości, także w odniesieniu do poznania i miłowania Boga.

Jednakże człowiek, pozostający w stanie upadku, nie potrafi sam, bez pomocy Chrystusa, kierować się ku nadprzyrodzonym dobrom, które stanowią jego pełną realizację i jego zbawienie.

Po pierwszym grzechu większa skłonność woli ludzkiej do zła niż do dobra łączy się z istnieniem w człowieku „zarzewia grzechu” (fomes peccati), od którego natura ludzka w stanie pierwotnej doskonałości (integritas) była wolna. To „zarzewie grzechu” Sobór Trydencki nazywa też „pożądliwością” (concupiscentia), dodając, że pozostaje ona również w człowieku usprawiedliwionym przez Chrystusa, a więc — również po chrzcie św. Dekret trydencki wyraźnie podkreśla, że „pożądliwość” sama w sobie nie jest jeszcze grzechem, lecz ex peccato est et ad peccatum inclinat [z grzechu jest i do grzechu skłania] (BF 307-313; DS 1515). Pożądliwość więc jako następstwo grzechu pierworodnego jest źródłem skłonności do grzechów osobistych, popełnianych przez człowieka w wyniku złego korzystania z jego zdolności (grzechy te noszą nazwę uczynkowych-aktualnych, w odróżnieniu od stanu zwanego grzechem pierworodnym-pierwotnym, a spowodowanego osobistym czynem każdego z naszych prarodziców, ich wspólną decyzją, by nie ufać Bogu). Owa skłonność do grzechów osobistych pozostaje w człowieku również po chrzcie św. W tym znaczeniu każdy nosi w sobie „zarzewie grzechu”.

Pamiętajmy radośnie, że natura ludzka jest nie tylko „upadła”; jest ona równocześnie „odkupiona” w Jezusie Chrystusie: „Gdzie […] wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska” (Rz 5,20). W takim właśnie świetle należy rozważać przech pierwszy człowieka i jego następstwa, grzech pierworodny i jego następstwa.

Przed chrztem św. wiemy zatem, że grzech pierworodny-pierwotny w dzieciach jest stanem ich ludzkiej natury, a nie jest osobistym aktem, czynem (uczynkiem) ich osób. Jest pozbawieniem pierwotnej świętości i sprawiedliwości. Skażenie natury ludzkiej tym stanem nie jest jej całkowitym zepsuciem, ale jest zranieniem sił, poddaniem niewiedzy, cierpieniu i władzy śmierci oraz jest skłonnością do grzechu.

 


 

To przypomnienie nauki Kościoła ułatwia nam prośbę do Boga o ratunek, o wyzwolenie z niewoli zła, o zbawienie, o Zbawiciela. Przez sakrament chrztu Zbawiciel Jezus Chrystus udziela łask, dzięki którym chrześcijanin może istnieć w stanie świętości (uczestniczyć w życiu Boga) i czynić dobro jako dziecko Boga mimo pozostającego skażenia natury ludzkiej.

Warto czytać o tym w przywołanych tu książkach.

  • Aby zapisać dziecko do chrztu, trzeba przynieść w swojej parafii państwowy dokument jego urodzenia.
  • Odpowiedzialność za rozwój Bożych łask w dziecku i jego rodzicach każe przedstawić rodzaj więzi łączącej jego rodziców (dokument przyjęcia sakramentu małżeństwa i państwowe dane o nich z adresem zamieszkania, a jeżeli..., to...). 
  • Wybrani na chrzestnych przynoszą od swoich proboszczów zaświadczenia, że spełniają poniższe wymogi Kodeksu Prawa Kanonicznego (wybrany z parafii chrztu dziecka też musi być potwierdzony przez swego proboszcza, oczywiście tylko ustnie, ale on może potrzebować pomocy innej parafii przez jej proboszcza, o czym napisano niżej):

Kanon 874 - § 1. Do przyjęcia zadania chrzestnego może być dopuszczony ten, kto:
1° jest wyznaczony przez przyjmującego chrzest albo przez jego rodziców, albo przez tego, kto ich zastępuje, a gdy tych nie ma, przez proboszcza lub szafarza chrztu, i posiada wymagane do tego kwalifikacje oraz intencję pełnienia tego zadania;
2° ukończył szesnaście lat, chyba że biskup diecezjalny określił inny wiek albo proboszcz lub szafarz jest zdania, że słuszna przyczyna zaleca dopuszczenie wyjątku;
3° jest katolikiem, bierzmowanym i przyjął już sakrament Najświętszej Eucharystii oraz prowadzi życie zgodne z wiarą i odpowiadające funkcji, jaką ma pełnić;
4° jest wolny od jakiejkolwiek kary kanonicznej, zgodnie z prawem wymierzonej lub deklarowanej;
5° nie jest ojcem lub matką przyjmującego chrzest.
§ 2. Ochrzczony, należący do niekatolickiej wspólnoty kościelnej, może być dopuszczony tylko razem z chrzestnym katolikiem i to jedynie jako świadek chrztu.

Skoro rodzice chrzestni mają prowadzić życie zgodne z wiarą, to chcąc, żeby wspólnota modląca się w kościółku na szczycie Góry św. Marcina zaświadczyła przez swego księdza proboszcza o uczestniczeniu we Mszach św. w niedziele i święta nakazane kogoś uczestniczącego w nich z ważnej przyczyny zwykle gdzie indziej, trzeba najpierw przynieść do jej księdza proboszcza zaświadczenie z tej parafii, gdzie ten ktoś jest znany jako uczestnik Mszy św. (najlepiej na odwrocie formularza zaświadczenia).

Jeśli nie jest również tam tak znany, to przed pójściem po zaświadczenie stara się to zmienić na chrześcijański styl życia. Każdy bowiem po bierzmowaniu może się spodziewać, że poproszą go o przyjęcie zadania chrzestnego, co wymaga dawania chrześcijanom katolikom świadectwa wiary w Chrystusa Zmartwychwstałego, który tworzy Kościół ze swoich uczniów tak, aby każdy przynajmniej w małej wspólnocie kościelnej chociaż trochę znał innych ze wzajemnością (Miłujcie się wzajemnie - mówi nam Jezus w liturgii i poza nią, wezwawszy do miłowania Boga z całego serca)!

Przecież nawet niebierzmowany chrześcijanin potrzebuje udziału w takiej wspólnocie, aby żyć w Chrystusie, tj. w Drugiej Osobie Boskiej, która przyjęła ludzkie ciało z duchową duszą ludzką. Także ten, kto ma być ochrzczony, potrzebuje...

Poprzez uczciwe życie we wspólnocie PARAFIALNEJ  angażujemy się w życie Kościoła KATOLICKIEGO (tj. POWSZECHNEGO).

RODZINA DZIECKA przynosi do kościoła białą szatę i świecę. Ich użycie następuje PO CHRZCIE i po namaszczeniu dziecka na szczycie głowy olejem zwanym KRZYŻMO (inaczej – CHRYZMA). Jego nazwa jest z jezyka greckiego: od chrio – namaszczam, chrisis – namaszczenie. Zatem znany wyraz CHRYSTUS (gr. christos) znaczy NAMASZCZONY. Krzyżmo - to jasny olej z oliwek zmieszany z ciemnym balsamem. 

 


 

Zatem w parafii przyszłego chrztu dziecka potrzebne są:

  • jeśli chrzest miałby nie być w parafii zamieszkania, to - pisemna zgoda proboszcza parafii zamieszkania na udzielenie chrztu św. poza parafią zamieszkania
    (po wysłaniu i potwierdzeniu odbioru e-maila ze skanem papierowego oryginału i tematem zawierającym wyraz CHRZEST wystarczy przynieść ten oryginał tuż przed chrztem, jeśli nie grozi zapomnienie...)

  • odpis aktu urodzenia dziecka do wglądu:

    • tamże - jego nazwisko, imię/imiona, data urodzenia, miejsce urodzenia, rodziców imiona i nazwiska rodowe;
    • (w odpisie skróconym nie ma danych, których nazwy są tutaj przy 2 następnych czarnych punktach)
    • miejscowość USC, numer aktu urodzenia, data odpisu 
  • data i miejsce urodzenia ojca (w odpisie skróconym brakuje tych danych)

  • data i miejsce urodzenia matki (w odpisie skróconym brakuje tych danych)

  • adres zamieszkania rodziców

  • ich data i miejsce przyjęcia sakramentu małżeństwa (dokument przyjęcia sakramentu małżeństwa do wglądu)

  • zaświadczenie pisemne wydane przez własnego proboszcza każdemu katolikowi wybranemu na chrzestnego (-ą), że spełnia powyższe wymogi Kodeksu Prawa Kanonicznego
    (papierowy oryginał spoza parafii przyszłego chrztu dziecka wystarczy przynieść tuż przed chrztem, jeżeli nie grozi zapomnienie,
    dlatego warto wysłać e-maila ze skanem papierowego oryginału
     i tematem zawierającym wyraz CHRZEST oraz dostać potwierdzenie odbioru;
    osoba z parafii przyszłego chrztu dziecka potrzebuje tylko ustnego zaświadczenia swego proboszcza, ale jest możliwe, że będzie on potrzebował zaświadczenia od innej parafii przez jej proboszcza)

  • imiona i nazwiska wybranych na chrzestnych i ich adresy zamieszkania (po otrzymaniu przez nich zaświadczeń od ich proboszczów)

  • nr telefonu rodziców (potrzebny, gdy czas nagli)

 


 

PAMIĘCIÓWKI chrześcijanina katolika
- pomoc w poznawaniu ROZUMEM I WIARĄ rozumną

Na samym dole tej strony pod komentarzem wstępnym jest link wewnętrzny do 39 zachęt do przeczytania albo powiedzenia z pamięci tekstów przeznaczonych do medytacji, a nie tylko do modlitwy ustnej.
W szkole można dostać piątkę na pamiątkę.

smile

Poprawnego rozumienia tych tekstów szukaj w modlitwie-medytacji przez czytanie KKK (Katechizmu Kościoła Katolickiego), do którego link jest wśród linków polecanych na dole naszej WWW w module Na skróty..., a także przez czytanie książek bardzo sprawdzonych przez kogoś godnego zaufania...

surprisedPrzyswojenie błędnego znaczenia tekstu i stosowanie go w życiu powoduje zaburzenia, cierpienia, utrudnienia, np. te, które miał na myśli papież Paweł VI w podziękowaniu za odkrycie przyczyn nerwic u wielu uczciwych chrześcijan... Zobacz niżej punkty nieraz błędnie stosowane w życiu chrześcijan: 9 (o grzechach zwanych złościami, a nie o denerwowaniu się, tj. nie o uczuciach zwanych złościami), 26 (o 7 grzechach głównych), 29 i 30 (o złych uczynkach-czynach, a nie o przykrych uczuciach) oraz komentarz wstępny...
Kto powinien poznać terapię nerwic
 dającą zdrowie uczuciowe, stosowaną przez Uczoną, której dorobek naukowy papież Paweł VI nazwał SZCZEGÓLNYM DAREM DLA KOŚCIOŁA?

 

Oto zapowiedziany komentarz wstępny:

Błędne rozumienie tekstów Biblii lub katechizmu o nienawiści, gniewie, złości jest np. wtedy, gdy ktoś myśli, że w danym tekście jest mowa o przykrych uczuciach noszących nazwy nienawiść, gniew, złość, a naprawdę jest mowa o grzechach nazywanych niestety tak samo jak te uczucia; o grzechach, czyli o złych zamiarach (złych chceniach) lub o wykonaniu złych zamiarów.
Albo odwrotnie: gdy ktoś myśli, że jest mowa o uczynkach moralnie złych, a naprawdę jest mowa o uczuciach przykrych.
Błędne rozumienie tekstów Biblii lub katechizmu może dotyczyć także uczuć przyjemnych, np. gdy się je zrównuje z uczynkami moralnie dobrymi albo złymi.

Skutki stosowania zakazu uczuć przykrych; zakazu, którego nie ma ani w Biblii, ani w katechizmie, bo jest błędny:
[wypis z książki wspomnianej Uczonej]
migrenowe bóle głowy, bóle w plecach, nadmierne napięcie i inne zaburzenia psychosomatyczne; niezdolność bycia sobą; egocentryzm, który nie pozwala człowiekowi cieszyć sie dobrem innych; nieudane małżeństwa, resentyment, nałóg alkoholowy, apatia wobec istotnych zagadnień społecznych, niepowodzenia w interesach i w pracy zawodowej, znudzenie życiem bezpiecznym, ale jednostajnym; napady niepokoju i paniki wobec obsesyjnych myśli o agresji, a nawet o zabijaniu; wybuchy nerwowości; samotność, brak radości życia i częste głębokie depresje, skłonności i próby samobójcze.
 

Skutki stosowania zakazu uczuć przyjemnych; zakazu, którego także nie ma ani w Biblii, ani w katechizmie, bo także jest błędny:
... [Czy domyślisz się, co napisała uczona, której dorobek naukowy papież Paweł VI nazwał SZCZEGÓLNYM DAREM DLA KOŚCIOŁA?]

 

Zestawienie cytatów ze wspomnianej książki:

(...) często w kształceniu religijnym pojęcia zła i grzechu kojarzone są prawie wyłącznie z grzechem nieczystości. (...). W znacznej liczbie przypadków źródłem nerwicy jest oparte na strachu nauczanie religii i takie uświadomienie płciowe. (...) [Widać] potrzebę zmiany metod nauczania religii oraz wychowania płciowego w świetle zasad zapobiegania nerwicom. (...)

Na szczęście minęła już epoka, w której próbowano „chronić” dzieci przez wpajanie im lęku przed sprawami płci. Nie ma tu miejsca dla lęku, podobnie jak nie ma miejsca dla fałszywych twierdzeń, że wczesne zaznajomienie się z problemami płci, swobodne lub wymuszone eksperymenty płciowe, przedmałżeńskie, pozamałżeńskie lub perwersyjne praktyki w tej dziedzinie gwarantują pełną dojrzałość i realizację osobistą. Wychowanie płciowe, wysuwające takie fałszywe poglądy, nie zasługuje na miano wychowania. Osoby, które realizują dziś w praktyce teorię przyspieszonego rozwoju płciowego {jest to reakcja na nerwicowe tłumienie uczuć [powodowane wpajaniem lęku przed sprawami płci]} (...) są zblazowane, przesycone, znudzone życiem. (...)

Jest rzeczą znaną każdemu katolickiemu psychiatrze, że wiele cierpień emocjonalnych i duchowych, jak skrupulanctwo, nerwice płciowe i obsesyjno-kompulsywne [natręctwowo-przymusowościowe], było i nadal jest w pewien sposób związanych z metodami przedstawiania moralnych aspektów życia płciowego podczas lekcji religii. Jednakże czymś zupełnie innym jest [fałszywe] twierdzenie, że przykazania i prawa moralne dotyczące płciowości były i są odpowiedzialne za te cierpienia. (...)

[Potrzeba nam] podstawowego rozróżnienia
między
nerwicowym tłumieniem [jakiegoś uczucia przez inne uczucie,
np. przez lęk albo przez uczuciową odwagę-energię]
a
dojrzałą samoograniczającą się [co do gestów dla dobra kochanej osoby]
miłością
[która jest naturalnym kierowaniem uczuciami przez rozum,
czyli jest rozumną i wolną samokontrolą nad uczuciami i popędami,
a zatem jest także rozumną i wolną kontrolą nad uczuciami i popędami dzieci].

Koniec zestawienia tych cytatów.

Nowość, bo artykuł nowy albo zmieniony...

26 luty 2017

Mapa

© 2017 Parafia św. Marcina w Zawadzie

Szukaj