Co Ty na to? (ost. art.: 13.11.2020 r.)

Dzieci imprezują na koszt rodziców, przekonane, że są centrum świata, że WSZYSTKO powinno być kwestią wyboru; mówią: „To ja decyduję"

IDK 12.11.2020 prasa

Cytat z Gazety Polskiej:

- Protesty [Ogólnopolskiego Strajku Kobiet] odwołują się do zestawu [...] wartości tzw. liberalnej demokracji w jej współczesnym kształcie. Jest on uznawany powszechnie na świecie, przynajmniej w świecie zachodnim - z pewnymi tylko wyjątkami, na przykład jest ciągle jeszcze odrzucany w niektórych stanach w USA. Ale w Unii Europejskiej staje się obowiązującą doktryną, zestawem „wartości europejskich". Polska jest na tym tle ostatnim niemal bastionem innego systemu etycznego, gdzie sprawa aborcji jest jeszcze w ogóle rozpatrywana w kategoriach ochrony życia, gdzie także nienarodzeni mają prawo do życia. W takich krajach jak Hiszpania czy Irlandia, które też się kiedyś opierały takiemu sposobowi myślenia, dokonała się już rewolucja kulturowa. Także w Niemczech jeszcze w latach 90. mocny był sprzeciw przeciw aborcji na życzenie, ale opór przeciw utylitarnemu traktowaniu życia wynikający również z pamięci o praktykach eugenicznych III Rzeszy - został złamany, także [gdy] chodzi o „pomoc w umieraniu" i podobne praktyki. W Polsce należy się spodziewać pojawienia się kolejnych postulatów. Teraz już powszechnie mówi się o tzw. prawach reprodukcyjnych jako prawach człowieka, które mają przysługiwać wszystkim, niezależnie od tego, kto w jakim związku żyje i czy w sposób naturalny może mieć dzieci.

- Nie jest rzeczą przypadku, że akurat ta sprawa [zakaz aborcji], w większym stopniu niż inne, wyprowadza na ulicę młodzież, siłą rzeczy bardzo zainteresowaną sprawami płci. To jest zresztą bardzo ciekawe, choć odpychające pokolenie, wychowane już w III RP, urodzone albo dorastające po okresie największego ubóstwa w latach 90., nastawione na siebie, egotyczne. Rodzice się dorabiali, dzieci imprezują na koszt rodziców, przekonane, że są centrum świata, że wszystko powinno być kwestią wyboru, zgodnie z zasadą: „to ja decyduję" [...]. Te postawy ponowoczesnego libertynizmu są jeszcze wzmacniane tradycyjnym polskim sobiepaństwem.

- Ideologia feministyczna jest w sferze seksualnej bardzo wygodna, pozwala żyć na luzie, bez odpowiedzialności. To nie jest w końcu przypadek, że radykalne postulaty aborcyjne popiera tak wielu mężczyzn. Dla nich to także jest w końcu bardzo wygodne.

- W tej schizofrenicznej epoce nazwanie mężczyzną kogoś, kto deklaruje, że czuje się kobietą, jest potępione jako zadanie mu niesamowitego cierpienia. Z drugiej strony nie można mówić o cierpieniu dzieci z syndromem Downa zabijanych przed urodzeniem.

- [Istnieje] naturalna potrzeba wroga, na którym można się wyładować, wobec którego nie obowiązują już żadne zasady. To może być Donald Trump, to może być Jarosław Kaczyński, PiS albo Kościół katolicki. Postrzeganie kogoś innego jako absolutnego wroga jest też związane z hipermoralizmem, który zawsze cechował wszystkie ruchy totalitarne. Jeśli zwolennicy jakiegoś zestawu poglądów są przekonani, że mają absolutną rację, to nie traktują przeciwnika politycznego jako kogoś, z kim się spieramy, z kim rywalizujemy w ramach demokracji, lecz jako wroga, jako kogoś, kogo trzeba zniszczyć. Dzisiaj, w miękkim totalitaryzmie ponowoczesnym, nie jest to już na szczęście eliminacja fizyczna, lecz symboliczna. I jeśli jakiś polityk występuje przeciw liberalno-lewicowemu kanonowi, automatycznie jest demonizowany i nie obwiązują wobec niego zasady przyzwoitości i rzetelności. Takie zapędy widać także w zachowaniu pani Lempart, która nie dyskutuje, tylko stawia ultimatum Kościołowi, wiernym czy rządzącym.

Nowość, bo artykuł nowy albo zmieniony, ale - błagam - klikaj zakładkę Ogłoszenia (link jest blisko)

Mapa

© 2017 Parafia św. Marcina w Zawadzie

Szukaj